Witajcie.
Dzisiaj będzie post o mojej małej wyprawie do Zawiercia.
Pewnie jesteście ciekawi, co się stało, że odwiedziłam Zawiercie i wybrałam się na siatkówkę kobiecą. Ha! Nawet sama siebie bym o to nie podejrzewała. Siatkówkę uwielbiam, ale jednak męska daje mi więcej emocji, a przede wszystkim można zobaczyć naprawdę ciekawe akcje. Jest ta siła.
Za kobiecą po prostu nie przepadałam.
A dlaczego poszłam na kobiecą? Na samym początku byłam zdecydowana, lecz potem myślałam, że jednak nie będzie mi dane pojechać do Zawiercia.I chęci były jakieś mniejsze.
A jednak pojechałam.To był taki trochę spontan,brakowało mi wrażeń, więc pomyślałam: "A co mi tam! Pojadę! "
No i wyruszyłam. Oczywiście nie mogło się obyć bez mojego "szczęścia". Komórka padła podczas podróży, power bank nie chciał działać, a ja zastanawiałam się czy dam radę wrócić szybciej do domu.I czy się nie zgubię.
Tyle dobrze, że jedna Pani na hali pozwoliła podłączyć mi komórkę do laptopa. Uffff.
Sam mecz i wynik do przewidzenia.Przy takiej dużej przewadze Węgierek w każdym secie, wynik mógł być tylko jeden. Choć przy końcu Polki dzielnie walczyły więc były chwile napięcia.
Poza zobaczeniem meczu, udało mi się trochę pozwiedzać Zawiercie. Lody mają przepyszne! Polecam tutaj instagram gdzie możecie zobaczyć świderki prosto z Zawiercia!
Podsumowując.
Kolejny punkt na mapie zaliczony, mam nadzieję, że kolejnym ważnym punktem będzie Bułgaria i Mistrzostwa Europy.
To chyba na tyle moich wypocin. Zostawiam Was ze zdjęciami.
See Ya!
Dzisiaj będzie post o mojej małej wyprawie do Zawiercia.
Pewnie jesteście ciekawi, co się stało, że odwiedziłam Zawiercie i wybrałam się na siatkówkę kobiecą. Ha! Nawet sama siebie bym o to nie podejrzewała. Siatkówkę uwielbiam, ale jednak męska daje mi więcej emocji, a przede wszystkim można zobaczyć naprawdę ciekawe akcje. Jest ta siła.
Za kobiecą po prostu nie przepadałam.
A dlaczego poszłam na kobiecą? Na samym początku byłam zdecydowana, lecz potem myślałam, że jednak nie będzie mi dane pojechać do Zawiercia.I chęci były jakieś mniejsze.
A jednak pojechałam.To był taki trochę spontan,brakowało mi wrażeń, więc pomyślałam: "A co mi tam! Pojadę! "
No i wyruszyłam. Oczywiście nie mogło się obyć bez mojego "szczęścia". Komórka padła podczas podróży, power bank nie chciał działać, a ja zastanawiałam się czy dam radę wrócić szybciej do domu.I czy się nie zgubię.
Tyle dobrze, że jedna Pani na hali pozwoliła podłączyć mi komórkę do laptopa. Uffff.
Sam mecz i wynik do przewidzenia.Przy takiej dużej przewadze Węgierek w każdym secie, wynik mógł być tylko jeden. Choć przy końcu Polki dzielnie walczyły więc były chwile napięcia.
Poza zobaczeniem meczu, udało mi się trochę pozwiedzać Zawiercie. Lody mają przepyszne! Polecam tutaj instagram gdzie możecie zobaczyć świderki prosto z Zawiercia!
Podsumowując.
Kolejny punkt na mapie zaliczony, mam nadzieję, że kolejnym ważnym punktem będzie Bułgaria i Mistrzostwa Europy.
To chyba na tyle moich wypocin. Zostawiam Was ze zdjęciami.
See Ya!















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz